Tam Grzegorz Braun umacnia swoje wpływy. „Pracuje dyskretnie”
„`html
Podedwórze – Mała Polska D
Strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Podedwórzu koło Parczewa żartują, że należą do „Polski D”, bo na Polskę A, B czy C są zbyt mali. Pomimo chłodu, siedzą w cienkich mundurach w starej nysie pamiętającej lata 80. Za chwilę z pobliskiego kościoła wyjdą przedstawiciele lokalnych władz, prezes banku i ksiądz. Wszyscy dołączą do orszaku z wieńcami z okazji połączonych obchodów Święta Niepodległości i otwarcia wyremontowanego kościoła.
Obok betonowego pomnika z godłem PRL i krzyżem grunwaldzkim już stoją biało-czerwone kwiaty. Według inskrypcji, pomnik ufundowała Rada Państwa „za walkę z okupantem hitlerowskim”. Strażacy opowiadają, jak podczas wyborów prezydenckich ktoś przyczepił blaszaną koronę na orła. Był też baner Sławomira Mentzena, szybko wykorzystany jako plandeka, a plakat Grzegorza Brauna pozostał, bo przypomina o poparciu – 20,16 proc. w gminie.
Głosowanie i postawy społeczne
Jeden ze strażaków przyznaje, że oddał głos na Brauna z powodu jego stanowczego podejścia do polityki i obecności imigrantów z Ukrainy. Jego zdaniem, Ukraińcy cieszą się większymi przywilejami niż Polacy, a jedynie „front gaśnicowy Grzegorza Brauna” może uratować miejscowych.
W tym czasie w Warszawie trwają przygotowania do Marszu Niepodległości. Na profilach sympatyków Brauna pojawiają się hasła: „Odzyskajmy niepodległość!”, „Polexit – nie dla eurokołchozu”, „Stop ukrainizacji Polski”.
W Podedwórzu, podczas śpiewania „Jeszcze Polska nie zginęła”, trzydziestka uczniów z lokalnej szkoły występuje na tle orła w koronie. Szkoła liczy zaledwie 80 dzieci z całej gminy. Od lat Podedwórze traci mieszkańców. Większość wydarzeń w wiejskiej świetlicy to stypy.
Szkoła, tradycje i kobiety w życiu społecznym
W trakcie uroczystości uczniowie odgrywają program artystyczny. Dziewczynka w koronie, opleciona sznurem z czarnego papieru, symbolizuje rozbiory. Wszyscy razem śpiewają „Marsz, marsz Polonia”, a największe brawa zdobywa Miłosz – szóstoklasista przebrany za Marszałka Piłsudskiego.
Matka Miłosza, Anna, jest dumna ze swojego syna. Strój „małego Marszałka” kosztował ją ponad 180 zł. Mąż pracuje w oborze w Niemczech, sama Anna również zbierała w Niemczech szparagi – w Polsce nigdy nie miała pracy zawodowej. Skończyła liceum rolnicze o już nieistniejącej specjalności „wiejska gospodyni domowa”. Dziś, dziewczyny zamiast tego ubierają mundury na zajęcia z edukacji wojskowej.
Anna deklaruje, że głosowała na Brauna ze względu na jego przywiązanie do katolickich wartości i docenianie tradycyjnych ról kobiet. Kobiety z miejscowych kół gospodyni wiejskich są aktywne, organizują życie parafii i angażują się w lokalne działania społeczne i polityczne. Koła słyną z wypieków, zupy grzybowej i udźca baraniego, a wygrane w konkursach kulinarnych pozwoliły im odwiedzić różne zakątki Polski.
Gospodarka, inwestycje i samorządność
Monika Mackiewicz-Drąg, druga kadencja wójt, wcześniej pozyskała dla regionu 70 mln zł wsparcia unijnego. Musiała spłacić gminny dług, a później rozpoczęła inwestycje: oczyszczalnie ścieków, kanalizację i przebudowę dróg. Inwestorzy mają tu pod górkę. Plany budowy wielkich kurników lub chlewni spotkały się z protestem mieszkańców, którzy cenią lokalność.
- Plan kurników na kilka milionów sztuk drobiu został odrzucony – obawiano się zniszczenia dróg, smrodu i niewielu nowych miejsc pracy.
- Lokalny rolnik również nie zbudował chlewni – ponad 80 osób zaprotestowało, nikt nie chciał mieć takiego sąsiada.
- Ostatnio mieszkańcy są przeciwni budowie farmy wiatrowej, deklarując wsparcie dla polskiego górnictwa i sprzeciw wobec polityki Zielonego Ładu.
Spór budzi też pomnik – planowano zastąpić peerelowski monument nowym, z orłem i inskrypcją o ofiarach II wojny. Jedna z petycji domagała się krzyża, ale radni zdecydowali, że nie powinno go być – wśród poległych byli też prawosławni i żydzi. Odsłonięcie opóźniło się o rok.
Zmiany społeczne i „obcy” w Podedwórzu
Do wsi Hołowno przeprowadziły się dwie emerytowane nauczycielki, Grażyna Łańcucka i Gabriela Bilkiewicz. Choć mieszkają tu od ponad 20 lat, długo traktowane były jak przyjezdne. Bilkiewiczowie w latach 90. wyremontowali zdewastowaną szkołę i otworzyli Ośrodek Edukacji Regionalnej. Z czasem powstały warsztaty rzemieślnicze i Wiejskie SPA.
- Stowarzyszenie prowadziło warsztaty, dzięki którym zatrudniało mieszkańców i spłacało kredyty.
- Wiejska Manufaktura Zielarska i SPA zaczęły przyciągać wycieczki oraz miłośników ekologicznego stylu życia.
- Gdy działalność się rozwinęła, ponad 20 osób znalazło sezonową pracę.
Kiedy inicjatywy Gabrieli i Grażyny zaczęły przynosić efekty, stały się pełnoprawnymi członkiniami lokalnej społeczności. Mimo barwnej historii i wielu sukcesów, lokalna społeczność wciąż bacznie obserwuje „obcych”.
„`