Rodzina z USA apeluje do Donalda Trumpa: „Prosimy, umożliw naszym dzieciom powrót do Ameryki”

Rodzina z USA apeluje do Donalda Trumpa: „Prosimy, umożliw naszym dzieciom powrót do Ameryki”

„`html

Kaylee Wilson, matka pięciorga dzieci, już jako mała dziewczynka wiedziała, że pewnego dnia zdecyduje się na adopcję. — Zawsze miałam poczucie, że adopcja to coś, co czuję głęboko w sercu — wyjaśnia w rozmowie. Jej mąż, James, potrzebował trochę więcej czasu, aby się do tego przekonać. Poznali się w 2012 roku za pośrednictwem współlokatorki Kaylee, z którą James pracował w restauracji.

Historia miłości od pierwszej rozmowy

Para natychmiast poczuła do siebie chemię. — To była miłość od pierwszej rozmowy — wspomina Kaylee. Byliśmy parą przez 13 miesięcy, zanim wzięliśmy ślub w maju 2013 roku. Od samego początku łączyła nas wyjątkowa więź, staliśmy się sobie nie tylko bliscy, ale również najlepszymi przyjaciółmi. Nasza relacja opiera się na wspólnych dobrach chwilach, co pozwalało nam przetrwać trudniejsze momenty w życiu.

Decyzja o adopcji

Kaylee nie zwlekała z tematem adopcji. — Już po dwóch tygodniach randkowania powiedziałam Jamesowi, że czuję, że Bóg chce, abym adoptowała dziecko i wyjdzie za niego. Byłam pewna, że z czasem zmieni swoje zdanie — relacjonuje James. Mimo że wcześniej nie myślał o adopcji, był otwarty na nowe doświadczenia. Para była już trzy lata małżeństwem, kiedy James pozbył się wszelkich wątpliwości. — Bylibyśmy w kościele, kiedy mówiono o szkole w Kenii — wspomina Kaylee. Pokazywano zdjęcia i nagrania dzieci, co naprawdę poruszyło Jamesa.

Przełamując globalne tendencje

Jako chrześcijanin poczułem, jakby Bóg zwrócił się do mnie wielkim głosem, mówiąc: „Ja ciebie adoptowałem, czemu więc zwlekasz?” — wspomina James. Zrozumiałem, że potrzeby są olbrzymie i z roku na rok tylko rosną. Wilsonowie postanowili przełamać spadek liczby międzynarodowych adopcji w USA. W 2016 roku zdecydowali się na adopcję swojej pierwszej córki, Emmanuelli z Ghany.

Rodzina na dwóch kontynentach

Żyjąc przez 19 miesięcy w Ghanie z powodu procedur imigracyjnych, Wilsonowie czekali na Emmanuellę. Proces był niezwykle powolny, gdyż był to nowatorski program. Ich biologiczna córka, Harriette, urodziła się w 2021 roku. Niedługo później rodzina wyjechała do Nigerii, by zaadoptować Eden, dziewczynkę doświadczającą deprywacji językowej.

  • Deprywacja językowa często dotyka dzieci głuchych lub niedosłyszących, które nie mają naturalnego kontaktu z językiem w kluczowych pierwszych latach życia, co może prowadzić do trwałych trudności rozwojowych.

Pod koniec pandemii rodzina powróciła do swojego domu w Missouri, gdzie w 2023 roku przyszedł na świat ich syn Valor. Rok później wrócili ponownie do Nigerii, po tym jak zobaczyli zdjęcie dziecka o imieniu Oluwatoyin. — Po prostu wiedzieliśmy, że to dziecko powinno być z nami — mówi Kaylee.

Problemy z wizami adopcyjnymi

W marcu 2025 roku, po załatwieniu formalności, Wilsonowie wrócili do Nigerii, aby dokończyć proces adopcji Oluwatoyin. Wtedy jednak zaczęły pojawiać się problemy związane z dokumentacją imigracyjną. 16 grudnia, prezydent Donald Trump ogłosił ograniczenia wjazdu dla obywateli z 15 krajów, w tym Nigerii, co miało wpływ także na wizy imigracyjne związane z adopcją.

  1. To był pierwszy raz, kiedy zakaz dotyczył wiz adopcyjnych — mówi Kaylee, dodając, że poprzendie zakazy nigdy nie zablokowały przywozu dzieci zaadoptowanych legalnie do USA.

Para dowiedziała się o tym dopiero 1 stycznia, kiedy nowe przepisy weszły w życie. Chociaż Oluwatoyin została zaadoptowana legalnie, zakaz uniemożliwia jej przyjazd do Missouri. James i Kaylee obecnie widzą tylko jedną opcję – pozostać w Nigerii do momentu, aż sytuacja się zmieni.

— Robimy to, co zrobilibyśmy dla każdego z naszych dzieci. Nie zostawilibyśmy żadnego z nich w sierocińcu — mówi James. — Jesteśmy rodziną, a rodzina trzyma się razem.

„`